Zawsze byłam tą osobą, co to pisała sobie kosmicznie długie listy postanowień noworocznych, a potem przeżywała głębokie rozczarowanie sobą i światem (który, rzecz jasna, po prostu mi nie sprzyjał). Obiecywałam sobie, że tym razem wszystko będzie inaczej. Będę zdrowo jeść (zawsze), regularnie ćwiczyć (tzn. codziennie, przez tydzień, póki nie opadnę z sił lub nie nabawię się kontuzji), pisać teksty na bloga (tak ze 3 tygodniowo) i zostanę rekinem biznesu.  Póki jeszcze studiowałam, sesja zimowa też miała należeć do mnie.  Finalnie jedynym co do mnie należało, był gorzki smak rozczarowania i poczucie, że znowu dałam ciała.

Ja to bym w ogóle chętnie wszystko poprzestawiała tak, by sylwester przypadał wiosną. Piękną, kolorową i pachnącą, gdzie nawet jak nawalisz, to możesz zjeść lody nad Wisłą i wszystko się jakoś poukłada. Na zmiany ponoć zawsze jest dobry czas, ale jeśli tego nie czujesz i jedyne, co masz ochotę zrobić, to zawinąć się w koc i udawać burrito, to mam dla Ciebie kilka sposobów na przetrwanie.

Wrzuć na luz

To, że z każdej strony bombardują Cię reklamy usług i przedmiotów, które pomogą Ci ogarnąć życie w nowym roku, nie oznacza przecież, że musisz z nich korzystać. Czytaj książki, jeśli nie masz żadnych na półce, jedź do biblioteki, przyjaciółki, która poleci Ci coś dobrego. Odpocznij od ekranu telefonu, komputera, wyluzuj się albo wręcz przeciwnie. Obejrzyj coś na Netflixie. Odpuść sobie tym razem poruszające dokumenty i mrożące krew w żyłach horrory. Dla mnie idealnym serialem na przetrwanie zimy jest Ania, nie Anna, którą pod kocykiem oglądam ostatnio nałogowo i chciałabym, aby to wydanie Ani z Zielonego Wzgórza zobaczył każdy! Sprawia, że wspomnienia powracają, a na sercu robi się wyjątkowo ciepło. Możesz też po pracy, szkole, studiach nie robić nic. Patrzeć w sufit i odpoczywać. Jeszcze przyjdzie czas na harówkę 😉

Wybierz się na spacer

Wiem, że w taką pogodę to brzmi jak lot w kosmos. Krótko mówiąc – trudne i dla Ciebie raczej nieosiągalne. Ale gdyby nie spacery to już całkowicie bym oszalała. Mam to szczęście, że mieszkam obok dużego lasu, w którym lepiej mi się zbiera myśli. Nie od razu. Na start włączam sobie na Spotify jakiś podcast, a gdy jestem już na tyle daleko, że zasięg ginie, zostaję ze swoimi myślami, pomysłami i planami.

Zapisuj to, co Ci wpada do głowy

Nawet najbardziej genialny pomysł, nie będzie wiele wart, jeśli o nim zapomnisz. A mnie to się zdarza wyjątkowo często. Dlatego nauczyłam się wszystko zapisywać. Na gorąco robię to w Google Keep, jednej z nielicznych aplikacji, którą naprawdę lubię. Możesz w niej robić listy i notatki. Sprawdzi się zarówno podczas zakupów (kolejne punkty można odhaczać jako wykonane), jak i ogarniania całego życia! Jeśli jej nie znasz, koniecznie pobierz i miej zawsze pod ręką, gdy Cię olśni.

Wracaj do swoich zapisków

Gdy już nabierzesz siły i chęci, wróć do pomysłów, które Ci wpadły do głowy i doceń, ile pracy masz już za sobą. Ja z urlopu w Czarnogórze, wróciłam z pięcioma różnymi notatkami, w których zapisałam około 50 nowych pomysłów – na blogowe wpisy, zmiany w biznesie, zdjęcia itp. Wiem, że część z nich jeszcze długo pozostanie w strefie marzeń, a część już przeniosłam na papier, rozpisałam, przekształciłam i zaczęłam małymi kroczkami realizować.

Pij ziółka i jedz konfitury

To smaki i zapachy lata.  Ja jestem największą fanką jasnoty białej, morwy białej, pokrzywy i rumianku. Uwielbiam też zapach wrotyczu, choć jego smak jest dla mnie póki co za mocny. Powidła śliwkowe, jabłka z cynamonem czy truskawki z rabarbarem, przypominają mi, że niedługo znów będzie lato. I żebym koniecznie w tym roku przygotowała więcej zapasów na zimę.

Używaj olejków

Jeśli miałabym wskazać największe odkrycie minionego roku, byłyby to olejki. Te do twarzy, ciała, włosów i wdychania. W sklepach zielarskich jest ich mnóstwo i wierz mi, działają zbawiennie. Nie tylko na skórę, ale i nerwy. Na twarz najbardziej lubię nakładać ten z pestek malin lub orzechów, a w kominku podgrzewać różany lub lipowy.

Jeśli się skusisz na któryś z nich, koniecznie daj znać, jak wrażenia!

Pisz pamiętnik

Ja robię do swojego kolejne podejście. Z biegiem lat wiele spraw, pięknych chwil nam się zaciera. To, o czym teraz myślisz, za parę lat może wywołać uśmiech na Twojej twarzy. A jeśli przechodzisz gorszy okres – pomoże uporać się z własnymi emocjami. Wystarczy zwykły zeszyt i coś do pisania. Nic więcej.

Podsumowuj zamiast postanawiać

Doceń, ile dobrego udało Ci się zrobić, osiągnąć, przeżyć w minionym roku, zamiast oczekiwać od siebie coraz więcej i więcej. Plany są dobre, tylko jeśli są dostosowane do naszych możliwości. O tym, co mi się udało w poprzednim roku, przeczytasz tutaj. Zachęcam Cię do stworzenia podobnego podsumowania. Jeśli nie masz teraz siły na realizowanie nowych celów, to przyjrzyj się temu, co udało Ci się osiągnąć do tej pory i nie bój się przyznać, że wykonałaś kawał dobrej roboty!

Do zobaczenia wkrótce,

A.